Androth - Krwawy Władca
Wysłuchaj [113683|Narfas].
Kiedy żyłam, jedna osoba miała dla mnie szczególne znaczenie. Był to [113673|Androth]. Dzierżył Miecz Paladyna, był najwspanialszym rycerzem oraz... Krwawym Władcą...
Do dziś mam w głowie [113673|jego] obraz. Dla mnie ciągle jest niezwykłym młodzieńcem, który wznosi toasty z Kalume, trenuje szermierkę do późnej nocy i nie bardzo lubi cokolwiek tłumaczyć. To on jako pierwszy zadał pytanie: Czy wieczne życie równa się wiecznej samotności?
Żyję zbyt długo... Tak długo, że nie pamiętam już co czułam, a jedynie to, że chciał zmienić mój świat i obudzić we mnie uczucia.
I to mu się udało, więc za każdym razem, kiedy popadł w konflikt z Kalume, starałam się to załagodzić, bo nie chciałam, by w gniewie stracił najlepszego przyjaciela.
Niestety, stało się coś strasznego. Poróżniła ich kłótnia, na skutek której [113673|Androth] odszedł z armii ludzi, po czym został zaatakowany i zabity przez potwory...
Nigdy bym nie pomyślała, że czyjaś śmierć może mnie aż tak zaboleć.
([113683|Narfas] kilka razy wzdycha...)
Odebrał potworom broń i stawił opór [113691|Tiyanie]. Czułam... smutek duszy [113691|Tiyany]. W tym momencie poczułam bardzo samolubną myśl. Pomyślałam sobie, że takie zakończenie będzie najlepsze dla naszej trójki...
Kiedy [113673|Androth] odzyskał trzeźwość umysłu, przez cały dzień gryzło go sumienie. Wstydził się wszystkiego, co zrobił od momentu ponownego ożywienia. Nie ośmielił się spojrzeć mi w twarz, nie mógł też wrócić do armii. W końcu postanowił stoczyć z Kalume pojedynek na śmierć i życie w Górach Chimo. Nie mogłam go powstrzymać...
Czy śmierć dała mu wolność?
Jego śmierć bardzo mnie zabolała... Był to pierwszy raz, kiedy poczułam drżenie serca...
Atrybuty
| level_max | 50 |
| zone_id | 104 |